Freitag, 23. Mai 2014

Five days later...

Jakub ma już pieć dni, więc czas, żeby zrobić pierwsze, małe, podsumowanie.
Wiec je jak chce i kiedy chce. W dzień śpi wiecej, niż w nocy. Ale w sumie, śpi dużo, nie możemy narzekać, dzisiaj spał od karmienia o 6 rano do południa. Aż się przestraszyliśmy czy wszystko jest ok! Ja mam jeszcze do poniedziałku wolne, wiec pomagam gdzie i kiedy mogę.
Wczoraj byliśmy na naszym pierwszym spacerze, jeżeliby nie licząc przyjazdu wózkiem ze szpitala do domu. Byliśmy w lesie, ptaki głośno napierdalały, tutaj strumek szepta, tam wiaterek liśćmi kołysze, w nocy miałem wrażenie, że miał nadmiar wrażeń, tak niespokojnie spał... Ale dzisiaj już dobrze, je, śpi, uśmiecha sie...
To bodajże podczas rozmowy w niedzielę z Moniką i Sławkiem... Dokładnie sam nie wiem.
I jeszcze jedno zdjęcie z niedzieli... Szkoda tylko, że nie było jeszcze kilku innych osób, które mieszkają w innych krajach i kontynentach... Ale i to jeszcze nadrobimy, obiecuję!

1 Kommentar: